dziś w szkole miałam dość..
Widziałam tylko śmiechy.. nawet nie słuchałam..
kompletnie brak głosu i rzeczywistości..
Chłopak zaczepiający dziewczynę, gdzie indziej jakieś lalunie obgadujące istote siedzącą w koncie..
chłopcy gapiący się na tyłki dzziewczyn, nauczyciel próbujący zapanować nad porządkiem noi oczywiście ja...
czułam się z jednej strony obserwowana że wszyscy widzą jaka jestem gruba, a z drugiej strony że nikt nawet mnie nie dostrzega że jestem niepotrzebna i nikt nie zauważy jak poprostu zniknę..
Myśli nie dawaly mi spokoju.. szłam środkiem korytarza i nagle cofnęłam się i zaczełam biec w stronę wyjścia.. wyszłam ztamtad i odetchnęłam.. juz nikt mnie nie oceniał, nie patrzył, nie obgadywał..
poszłam na cmentarz do dziadka, siedziałam tam chwilkę a potem całą droge do domu z nim "rozmawiałam" dziwne ale miałam wrażenie że mnie słucha..
chcę już być przezroczysta, chuda do rzygania.. chuda aż padnę z głodu..




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz