moje gg-46112520

niedziela, 30 grudnia 2012

nowy rok, nowe marzenia

Dziękuje za dobre rady jak przekonać mamę że jem..
ostatecznie się udało ale to tylko dlatego że zrezygnowałam z diety na te pare dni..
tylko do sylwestra, bo wiem ze i tak bym coś przeskrobała :D
Jutro o 8 trzeba wstać.. nie dlaczego.. nie na widzę rano wstawać..ale to chyba jak  każdy :D
o 13 wpada koleżanka i zaczynamy się pomału szykować ponieważ o 16 wyjeżdzamy do bydgoszczy..
dziwnie tak pierwszy raz bede witać nowy rok zdala od domu..
ale spotkam się z dawnymi znajomymi więc mam nadzieję że będzie super :)
Tak więc nowy rok to i nowe cele :D

od 1 stycznia zaczynam znowu od nowa... :D
Ale mam już wszystko zaplanowane; co jeść, czego nie, o jakich godzinach , jakie ćwiczenia, jak się wymigiwać od posiłków mojej mamy, kiedy mogę sobie pozwolić na ewentualne piwo, itd :D

mama się ucieszyła że dobrowolnie oddałam wagę :d i kazałam ją schować :D zważę się 1 stycznia, napiszę wagę początkową i będe się ważyć raz w miesiącu.
bo wiedząc że stoi niedaleko mnie ważyłam się nawet po 10 razy dziennie..
dlatego nowe postanowienia wydają mi się dobre :)

powodzenia w tym nowym roku kochane :)

















piątek, 28 grudnia 2012

co się dzieje ? O.o

Przepraszam że mnie nie było ale mama zabrała i laptopa i powiedziała że odda jak zacznę jeść..
czy ona naprawdę nie widzi że jem po swojemu?
ona mi nie wierzy.. jem przy niej, ale ona uważa że robię to na pokaz że coś zjem a za chwilę zwracam albo do końca dnia nic nie jem.
jak ona tak może do mnie mówić.. tata jest po mojej stronie mówi ze mama przesadza i tłumaczy jej że nic się ze mną nie dzieje.. ale mama dalej swoje..;/
Moja siostra dziś mnie oszukała...
miała jechać po jakąś paczkę tylko do Bydgoszczy i spytała czy skoczę z nią.. i tak miałam wolne więc poco miałam wysłuchiwać cały dzień mamy..
pomysł mi się spodobał..
po drodze zajechalismy do jej koleżanki i ją też wzięła..
ostatecznie skończyłyśmy na zakupach..
a potem wciskała we mnie jedzenie..
piepszone barowe żarcie..
miałyśmy tylko wziąć co trzeba i jechać do domu a tym czasem cały dzień spędziłam na wysłuchiwaniu tego że czemu zjadłam tylko jednego kebaba przez cały dzień??
przecież zjeść to... to jest jak samobójstwo..
nastrój dość podły...pomocy dziewczęta jak przekonać mame że jem normalnie.. ona chyba ma obsesje.. ledwo przyjde do domu.."co jadłaś?" "ile ważysz"
przerasta mnie to i jeszcze obiera mi możliwość "rozmowy" z wami :(

"Mini" - mój wzrost to 161 cm ;p











środa, 26 grudnia 2012

dziś wolne w końcu się wyspałam ;)
dzionek zaczynam od kawy :D
w nocy się przebudziłam bo strasznie pić mi się chciało..
wchodze do kuchni ptrze a tu moa mama siedzi i pali sobie :D
wziięłam wodę z lodówki i usiadłam do niej.
pomyślałam a zapale z nią , poco ma siedzieć sama :D
i siedziałyśmy tak chwilę w milczeniu, po czy nagle do mnie mówi
-co jadłaś w pracy?
zamurowało mnie nic jej nie odpowiedziałam..
-jesteś taka blada.. parze na ciebie i jak bym widziała cień, wszystkie spodnie ci zjeżdzają z tyłka..skończ już z tymi dietami proszę cię..
nie odezwałam się tylko poszłam do swojego pokoju..
nie mogłam już wtedy zasnąć.. kręciłam się jakiś czas.. ale potem przysnełam..
Mam nową motywację do schudnięcia..:D
poznałam kiedyś chłopaka, bardzo miło nam się rozmawiało itd.. pewnie coś by z tego wyszło tylko on niechciał nic zaczynać bo nie mieszkał w polsce..
rodzinę i wgl tu ma bo jest polakiem ale mieszka w Anglii..
I napisał do mnie że wraca w czerwcu i bardzo by chciał się ze mną zobaczyć:)
już nie mogę sie doczekać jak mnie zobaczy chudą..jego mina będzie bezcenna :)
miłego dnia kochane :)








wtorek, 25 grudnia 2012

hey :)
dziewczyny pewnie macie racje co do zdjęć ale niestety innych nie mam. a jakoś czasu też nie mam.
niedawno wróciłam z pracy, dziś tylko ja i 2 osoby były więc szefowa mnie pilnowała z jedzeniem.
ale i tak nie zjadłam dużo.Zmęczona idę spać :)










poniedziałek, 24 grudnia 2012

Zapomniałam :D
jedna z dziewczyn prosiła o moja zdjęcia ..
tak więc mój gruby brzuch poniżej..
dużo mi jeszcze brakuje do mojej perfekcji..
ale widzę postęp a to chyba najważniejsze ;)





wigilię uważam za udaną :)

No więc od czego by tu zacząć :D
o 16 dopiero wróciłam z pracy. dzielenie się opłatkiem z szefową to wspominam miło.. jak skończyłam jej składać życzenia to się kobieta popłakała :) miły gest, zabrakło jej słów.:)
jak wróciłam do domku trzeba było pomóc mamie w kuchni :)
długo mi tłumaczyła że karp to tradycja i bede musiała go zjeść czy mi się to podoba czy nie..
ostatecznie udało mi się ją ubłagać że zjem karpia ale sama go sobie przyrządzę ;)
tak więc nic prostrzego jak upiec go w złotku w piekarniku :)
oprócz tego wypiłam barszczyk i zjadłam dwa paszteciki z grzybami.. to była kolacja :)
potem prezęty :D
dostałam mój wymarzony "profesjonalny zestaw do manicure`u" jestem mega zadowolona :)
noi oczywiście stos zestawów świątecznych z żelami do kąpieli , perfumami, i takie tam :D
nie wspominając o bieliźnie i stos słodyczy które upchnęłam do szafki i nie ruszałam puki co :D
potem przy rodzinnym oglądaniu filmów świątecznych zjadłam stos mandarynek :D i jogurcik naturalny.. mama się ze mnie śmiała że tyle jest jedzenia i ciast a ja jem jogurt :d potem dałam się skusić na pare cukiereczków bo moja mała siostra tak ładnie prosiła że nie mogłam jej odmówić :)

tak więc uważam wigilię za jak najbardziej udaną, nie mam zamiaru siedzieć przed kompem i pożerać tony słodyczy.. :D

jak tam u was wigilia ?
:)








niedziela, 23 grudnia 2012

:)

Na początek dziękuje wam za miłe komentarze moje drogie motyle :)
To naprawdę duża motywacja że zaglądacie na mojego bloga:)
oczywiście odwdzięczę się tym samym :)
dziś kruciutko tylko jeszcze bilans podam a później was poodwiedzam:)

marchewka -15 kcal
trzy i pół jabłka-ok 180 kcal bo jabłka były niewielkie
jedno kiwi-42 kcal
dwa wafle ryżowe-75 kcal
serek topiony-77 kcal
2 plastry pomidora-10 kcal

razem=399 kcal :)