jest 7 rano, wróciłam z nocki i padam z nóg , 11 godzin w pracy, po prostu szkoda słów.
no nic jutro zaczynam, i zamierzam się jutro zważyć.
Dostałam dziś szoku, jak zawsze na takich większych imprezach u nas w zakładzie, kelnerki ubierają spudniczki, zabrałam tą co zawsze i nie mogłam się dopiąć, poprosiłam koleżankę o pomoc,
-Karolina nie obraź się , ale chyba przytyłaś , bo nie mogę zapiąć.. nie da rady
- ....
myślałam że się porycze, już do końca w pracy nic nie zjadłam bo czułam się fatalnie grubo..
Masakra. nie pozwolę sobie na jedzenie.
Znów na moim nadgarstku pojawiła się czerwona bransoletka i nie zdejmę jej bo jak na nią patrzę to wiem że nie wolno mi zawalić.
jestem wykończona lecę do łóżka...
Dobranoc, a raczej Dzień dobry motylki :)




Poradzisz sobie i schudniesz, wiem to!<3
OdpowiedzUsuńPowodzenia;**
pewnie nie bylo to mile uczucie gdy nie moglas sie dopiac
OdpowiedzUsuńprzytulam
A więc nie objadamy się tylko chudniemy, żeby mieć luz w spódniczkach :)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki!
zupełnie się nie przejmuj takimi komentarzami, niech będą dla Ciebie motywacją. Gdyby ludzie bardziej pilnowali swoich spraw to życie byłoby prostsze, ale niestety otaczają nas idioci!
OdpowiedzUsuńtrzymaj się kochana i pamiętaj spódniczka jeszcze Ci spadnie :*